You are currently viewing Grzyby i inne ich zastosowania

Grzyby i inne ich zastosowania

Jestem prostym chłopem – nie ukrywam tego. Dla mnie normalne są krowy pasące się na polu oraz jazda traktorem, a zupełnie niezrozumiałe są wszelkie dziwne zachowania miastowych, takie jak na przykład praca przy biurku, kult picia zbyt drogiej kawy i „smartfony”. Mimo to mam komputer – nawet dość często go używam, zwykle do pisania na forum dla hodowców bydła oraz do zamawiania części lub narzędzi, jednak czasami wykorzystuje go także, by dowiedzieć się „co w trawie piszczy”.

Nowe metody usuwania pni

grzybnia do usuwania pniKtóregoś razu, w trakcie rutynowego przeglądania nowości przydatnych dla osób pracujących na roli znalazłem artykuł, który niezmiernie mnie zainteresował. Głosił on, iż wyciąganie grubych pni starych drzew przy pomocy wyciągarki czy traktora to pieśń przeszłości – dosyć mocno mnie to zdziwiło, w jaki inny sposób się ich więc pozbyć? Łopatami? Zacząłem więc czytać. Jak się okazało, autor artykułu głosił, iż nową, skuteczną metodą usuwania pni drzew zalegających przy gospodarstwach lub w polu są… Grzyby. Aż nie mogłem uwierzyć – grzyby? Takie jak borowiki czy pieczarki? Jak się okazało, nie były to typowe grzyby, tylko takie specjalne, które miały niezwykle szybko rozkładać organiczne resztki. Miały one ponoć także przyspieszyć proces kompostowania, jednak nie zainteresowało mnie to tak jak informacja o usuwaniu pni – głównie dlatego, bo już od dawna zmagałem się z ogromnym pniem starego dębu, który został przewrócony w trakcie wichury kilka miesięcy wcześniej. Jako że grzybnia do usuwania pni nie była zbyt droga, postanowiłem spróbować – zamówiłem więc niedużą ilość „na próbę”. Kilka dni później trzymałem już paczkę i byłem gotowy do akcji. Zgodnie z zaleceniami ponacinałem pień i rozmieszałem grzybnie w wodzie, po czym rozprowadziłem ją po powierzchni tego, co zostało z dumnego niegdyś pnia. Na koniec przykryłem to wszystko folią perforowaną oraz trocinami.

Czas usuwania pnia miał – według zaleceń załączonych z grzybnią – wahać się od pół roku do trzech lat, więc nie bardzo zwracałem uwagę na to, co się z nim dzieje. Można więc przewidzieć moje zdziwienie, gdy któregoś dnia, po mniej więcej czterech miesiącach pnia było jakby… Mniej. Gdy popukałem w folię przykrywającą pniak okazało się, iż wnętrze było wilgotne oraz konsystencją przypominające kompost – ewidentny znak, iż grzyby wykonują swoją pracę. Pokiwałem głową oraz zadowolony z dobrego zakupu ruszyłem w stronę domu, by pochwalić się swojej żonie.