You are currently viewing Tani i polecany adwokat w Strzelnie

Tani i polecany adwokat w Strzelnie

Okazało się, że odziedziczyłam w spadku mieszkanie po babci w Strzelinie. Jest to może niewielkie lokum, ale przyjemne i z chęcią bym tam zamieszkała. Babcia pozostawiła po sobie testament u notariusza, ale nie zdążyła załatwić tej sprawy sądownie, dlatego szykują się niemałe kłopoty. Mój wujek żąda ode mnie, abym spłaciła go w ramach tzw. zachowku. Według polskiego prawa jest to połowa kwoty, którą byłby uzyskał, gdyby dziedziczył ustawowo.

Profesjonalizm polecanych adwokatów w Strzelinie

polecany adwokat w strzelinieWedług moich wyliczeń, zachowek wynosiłby około dwudziesty tysięcy złotych. To dla mnie kosmiczna kwota i nie zamierzam jej płacić. Będę musiała znaleźć najlepszego adwokata i dowiedzieć się, co mam robić  w tej nieciekawej sytuacji. Przedstawię same fakty, że wujek wcale nie interesował się babcią przez dwadzieścia lat. Kiedy babcia byłą w szpitalu, nawet nie zadzwonił, nie odwiedził jej. On nie pojawił się też na jej pogrzebie, co jest dla mnie świadectwem, że nie należy się jemu nawet złamany grosz. Właśnie weszłam w wyszukiwarkę internetową i znalazłam oferty różnych kancelarii na terenie Strzelna i okolic. Okazało się, że najbardziej polecany adwokat w Strzelinie mieszka całkiem blisko mnie, więc postaram się jeszcze dziś udać do niego po poradę prawną. Być może wezmę go na swojego obrońcę, jeśli nie zażyczy sobie zbyt wygórowanej kwoty. Nie stać mnie na drogie usługi prawnicze. Wiem, że mogę też wziąć bezpłatnego adwokata z gminy, jeśli spełnię odpowiednie kryteria dochodowe. Mam jedynie wątpliwości, czy wtedy na pewno będzie on równie zaangażowany w tę sprawę, co polecany adwokat ze Strzelna. Podobno to nie ma znaczenia, ale ja mam swoją rację. Wiem, że inaczej ludzie podchodzą do załatwiania wszelkiego rodzaju spraw, kiedy im się zapłaci. Darmowy adwokat, któremu gmina nie płaci, może być złym rozwiązaniem. Czytałam, że samo wniesienie powództwa cywilnego to koszt rzędu 700 złotych, co mnie przeraża. Nie mam pojęcia, jak dalej działać.

Okazało się, że sytuacja nie jest taka zła, jak myślałam na początku. Rozmawiałam z adwokatem i wiem, że sprawa jest do wygrania, jeśli przedstawię odpowiednie dowody, że wujek się rzeczywiście babcią nie interesował przez dwadzieścia lat. Będę musiała powołać też świadków, ale z tym akurat nie będę mieć najmniejszego problemu.